Juwenalia.
Badziewne były te juwenalia. Wynika to z tego, że nie było żadnych zespołów które bym chociaż kojarzył. Dlatego wypiłem jedynie trochę piwa i pogadałem ze znajomymi.
I opatrzyłem jakiegoś faceta.
Wskoczył do rzeki trochę sobie popływać i trochę sobie pociął kończyny.
A śmiali się ze mnie wszyscy że noszę w torbie rękawiczki, opatrunek, pensetę...
No i wystarczyło rzucić hasło że studiuję medycynę i od razu wyczułem bijące z jego twarzy uczucie zaufania. Dobrze, że nie wiedział z którego roku jestem... I mam nadzieję że jeszcze żyje po mojej pomocy.