Blog > Komentarze do wpisu
Uwaga, nie żyję.

To co mnie denerwuje najbardziej, to nadmiar wolnego czasu. Bo jak głosi stare porzekadło: "Brak Ci czasu? Znajdź sobie coś jeszcze do roboty".

Od tygodnia mam zajęcia raptem dwa dni w tygodniu. W kolejne dwa dni - wykłady. Skutkuje to tym, że nie jestem w stanie się uczyć i nie jestem w stanie wstać wczesnym rankiem. Skutkuje to tym, że na zajęcia spóźniam się notorycznie. Wkurwiam się. To skutkuje tym, że nie mogę skupić się na tym, co dzieje się na ćwiczeniach. Wkurwiam się po dwakroć. To skutkuje tym, że więcej palę, częściej serce się buntuje, nie jestem w stanie usiąść nad podręcznikiem. Wkurwiam się po trzykroć.

Co to za życie, gdy nic się nie dzieje?!?

Bronię się jak mogę: chodzę do biblioteki, czytać mądre podręczniki, czytam literaturę piękną, coby nie zapomnieć języka polskiego, zapisałem się na koło naukowe, pielęgnuję dawne znajomości (no dobra, całe dwie...). Ale moja obrona zostaje rozbita przez bezczelnie wolno płynący czas w tym paskudnym mieście.

Rok drugi miał być łatwy i przyjemny. Rzygam takimi przyjemnościami ;P

 

piątek, 16 grudnia 2011, krsp8

Komentarze
Gość: , jz.mynet.com.pl
2011/12/16 09:22:19
spoko, poczekaj na III. będziesz wtedy przeklinał te słowa. II rok to bajka.
-
2011/12/19 23:15:43
Też wspominam miło drugi rok- niemal nieustające wakacje, przynajmniej w porównaniu do pierwszego roku :D fakt, że miałam zajęcia 4 razy w tygodniu, przynajmniej codziennie byłam zmotywowana do wstania :D i też popieram wypowiedź wyżej- ciesz się, III rok to masakra. Dopiero na VI odpuszczają.
-
2011/12/20 19:47:00
Starsi jesteście, to pewnie macie rację, ale jak na razie tęsknię za pierwszym rokiem, bo przynajmniej miałem jakieś zajęcie, a nie wszechogarniająca nuda ;)