|
Blog > Komentarze do wpisu
Biochemia.
Laboratorium z biochemii. Oznaczanie białka metodą biuretową. Roztwory przygotowane, stoję przed spektrofotometrem. Za plecami prowadząca. No to leję roztworu do kuwety. Mały otwór na szczycie, a rozlać nie wypada. W końcu pierwsze ćwiczenia. Wpadka w moim odczuciu niemile widziana. Prowadząca: A co się panu tak ręce trzęsą? To nie te czasy, gdy za zepsucie spektrofotometru z hukiem i bez pytania na bruk studentów i pracowników wyrzucali. Spokojnie! Chwila konsternacji, uspokojenie ręki. Prowadząca: Nie chwaląc się, dzięki temu etat tutaj dostałam.
W ogóle to chodzi u nas legenda, że po wojnie jeden z profesorów w katedrze skarb znalazł... Że platyna... Okazało się że to niemieckie przedwojenne zapasy do doświadczeń. piątek, 07 października 2011, krsp8
Tagi:
biochemia
Komentarze
marzycielka_mm
2011/10/07 16:40:45
Ja wczoraj na pierwszych zajęciach z diagnostyki laboratoryjnej rozlałam zawartość ośmiu probówek. Dodam tylko, że znajdowała się w nich zhemolizowana krew... Całe szczęście zrobiłam to po zmierzeniu absorbancji, nie przed:)
2011/10/07 17:41:01
ja to nigdy nie rozumialem tych zajec z biochemii... na seminarium o cyklu krebsa a na cwiczeniach jakas mioglobine krolika kazali badac... jak to ma sie do siebie to nie wiem... i te wykresiki tych numerkow co na spekolu wychodzily za kazdym razem inne przy tej samej probce ;]
2011/10/07 19:05:06
1. Mam nadzieję że nie obrazisz się tym, że pocieszam się iż nie tylko ja mam dziurawe ręce;)
2. Gdyby nie robota manualna na ćwiczeniach z czegokolwiek, szlag by mnie trafił natychmiast q: 2011/10/07 20:36:08
Pocieszaj się, pocieszaj:P
Ja dziurawych rąk nie mam tylko i wyłącznie na bloku:P |
|